— Cóż to za drzewo tak podobne do małej palmy? — zapytał Cyrus Smith.
— Jest to sagowiec Cycas revoluta77, którego rysunek znajduje się w naszym słowniku przyrodniczym.
— Ale nie widzę na nim żadnych owoców?
— Nie ma ich, panie Cyrusie — odparł Harbert. — Za to w jego pień zawiera wewnątrz mąkę, którą natura daje nam od razu zmieloną.
— Więc to drzewo chlebowe78?
— Tak, drzewo chlebowe.
— A zatem, mój chłopcze — odparł inżynier — to cenne odkrycie, zwłaszcza zanim doczekamy się chleba z naszej pszenicy. Do dzieła i dałby Bóg, żebyś się nie mylił.
Harbert się nie omylił. Rozłupany pień drzewka zawierał mączysty miąższ poprzerastany zdrewniałymi włóknami i poprzedzielany koncentrycznymi pierścieniami z takich samych włókien. Mączka zmieszana była z kleistym sokiem roślinnym o nieprzyjemnym smaku, który jednak łatwo można było usunąć przez wyciskanie. Uzyskiwana substancja stanowi prawdziwą mąkę, najlepszego gatunku i tak niezwykle pożywną, że niegdyś prawa japońskie zabraniały jej eksportu.
Cyrus Smith i Harbert zbadali dokładnie tę część lasu, gdzie rosły sagowce, i oznakowawszy drogę do nich, powrócili do Granitowego Pałacu, żeby obwieścić towarzyszom nowe odkrycie.
Nazajutrz koloniści udali się na zbiór sagowców, a Pencroff, który coraz bardziej entuzjazmował się wyspą, powiedział do inżyniera: