Mobilis in mobili84.
Zdawało się, jakby chciał po raz ostatni popieścić wzrokiem te arcydzieła sztuki i przyrody, do których ograniczył swój świat w ciągu długoletniego pobytu w głębinach mórz.
Cyrus Smith uszanował milczenie kapitana Nemo. Czekał, aż umierający sam zacznie mówić.
Po kilku chwilach, w czasie których zapewne przesunęło mu się przed oczyma całe jego życie, kapitan Nemo zwrócił się do kolonistów i powiedział:
— Czy uważacie, panowie, że macie wobec mnie dług wdzięczności?
— Kapitanie, oddalibyśmy swoje życie, aby przedłużyć pańskie!
— To dobrze — ciągnął dalej kapitan Nemo — to dobrze. Przyrzeknijcie mi więc wypełnić moją ostatnią wolę, a wynagrodzicie mi za wszystko, co dla was uczyniłem.
— Przyrzekamy! — odpowiedział Cyrus Smith.
Obietnicą tą wiązał zarazem siebie i swoich towarzyszy.
— Panowie — podjął kapitan — jutro już mnie nie będzie.