— Na honor — odparł Obieżyświat trochę urażony — my Francuzi, umiemy stroić miny, jednak nie dorównujemy w tym Amerykanom.

— Ma się rozumieć. Otóż, nie przyjmę cię na służącego, ale mogę cię zatrudnić jako klowna. We Francji angażują błaznów zagranicznych, za granicą zaś błaznów francuskich.

— Panie!...

— Jesteś silny, prawda?

— Szczególnie, gdy wstaję od stołu.

— Śpiewasz?

— Tak — odparł Obieżyświat, który niegdyś zdobywał laury na ulicy.

— Ale czy umiesz śpiewać, stojąc na głowie, mając na stopie jednej wirującego bąka, a na drugiej szablę stojącą na ostrzu?

— Poradzę sobie! — wykrzyknął Obieżyświat, przypomniawszy sobie pierwsze ćwiczenia swego młodocianego wieku.

— A więc załatwione — rzekł szanowny Batulkar i Obieżyświat, dzięki swym talentom, zyskał posadę.