— A jak daleko do tej stacji? — spytał jeden z nich.
— Dwanaście mil po drugiej stronie rzeki.
— Dwanaście mil przejść po śniegu!? — oburzał się Stamp Proctor.
Pułkownik zaczął kląć i wymyślać towarzystwu kolejowemu i konduktorowi. Obieżyświat nie mniej rozwścieczony pomagał mu. Oto przeszkoda, z powodu której przepadną banknoty jego pana.
Przygnębienie było powszechne. Nie licząc już opóźnienia w podróży, byli zmuszeni przejść dwanaście mil po śniegu. Wrzawa i dzikie okrzyki byłyby niewątpliwie zwróciły uwagę pana Fogga, gdyby nie był tak pogrążony w grze. Obieżyświat postanowił wreszcie uprzedzić swego pana i ze spuszczoną głową skierował się ku wagonowi, gdy wtem maszynista, prawdziwy Jankes, nazwiskiem Forster, podnosząc głos, odezwał się:
— Panowie, jest sposób przedostania się.
— Przez most? — spytał jeden z podróżnych.
— Przez most.
— Naszym pociągiem? — zapytał pułkownik.
— Tak.