Obieżyświat, otrzymawszy to zlecenie, nie mógł się zdecydować opuścić pokoju. Spoglądał na swego pana, spokojnego jak zwykle, i doznawał bólu serca i wyrzutów sumienia, gdyż nadal obwiniał się o niepowodzenie przedsięwzięcia.

Tak, gdyby przestrzegł swego pana, gdyby mu ujawnił plany Fixa, pan Fogg nie byłby zapewne wiózł agenta aż do Liverpoolu, a wówczas...

Obieżyświat nie mógł się dłużej powstrzymać.

— Mój panie, mój panie! — wykrzyknął. — Przeklnij mnie! To moja wina, że...

— Nie obwiniam nikogo — odpowiedział Phileas Fogg najspokojniej w świecie. — Możesz odejść!

Obieżyświat wyszedł i udał się do młodej kobiety, którą powiadomił o zamiarach swego pana.

— Pani — dodał — ja nie mogę nic zrobić, nie mam żadnego wpływu na niego, pani może...

— A czy ja mogę mieć jakiś wpływ? Pan Fogg nie poddaje się żadnym! Czy zauważył kiedyś wdzięczność do niego, która wypełnia całą moją istotę? Czy zadał sobie kiedyś trud czytania w moim sercu? Mój przyjacielu, nie można go zostawiać samego nawet przez chwilę. Mówisz, że chce się ze mną widzieć tego wieczoru?

— Tak pani, chodzi zapewne o dalszy pani pobyt w Anglii.

— Czekajmy — odpowiedziała młoda kobieta, zamyślając się głęboko.