— Mój panie — wyjąkał Obieżyświat — małżeństwo... niemożliwe...

— Niemożliwe?...

— Niemożliwe... na jutro!

— Dlaczego?

— Dlatego, że jutro jest niedziela!

— Poniedziałek — poprawił pan Fogg.

— Nie... bo dziś... sobota...

— Sobota? To niemożliwe!...

— Tak, tak, tak, tak! — wykrzyknął Obieżyświat. — Pan się pomylił o jeden dzień! Przybyliśmy dwadzieścia cztery godziny wcześniej, ale zostało nam tylko dziesięć minut.

Obieżyświat wziął swego pana za kołnierz i ciągnął z niesłychaną siłą.