Drzwi się otworzyły i ukazał się niewzruszony dżentelmen.
— Co się stało?
— Co się stało, panie? Właśnie przed chwilą się dowiedziałem...
— Czego?...
— Tego, że mogliśmy okrążyć świat w siedemdziesięciu ośmiu dniach.
— Bez wątpienia — odpowiedział pan Fogg — nie przejeżdżając przez Indie. Lecz gdybym nie był w Indiach, nie ocaliłbym pani Aoudy, nie zostałaby ona moją żoną i...
I pan Fogg zamknął spokojnie drzwi.
A więc pan Fogg wygrał zakład. Okrążył świat w ciągu osiemdziesięciu dni. Posługiwał się w tym celu, jak nam wiadomo, wszelkimi środkami lokomocji: parowcami, koleją, powozami, jachtami, saniami, słoniem. Ekscentrycznemu dżentelmenowi oddawały w tym przedsięwzięciu wielką usługę jego zimna krew i nadzwyczajna akuratność.
— Cóż zyskał na tej podróży? Co z niej przywiózł?
— Nic, czy tak?