— W Indiach.
— W Azji?
— Naturalnie.
— Tam do licha! Powiem panu... jest coś, co mnie martwi... to płomień gazu...
— Jaki płomień gazu?
— Płomień gazu, który zapomniałem zgasić i który pali się obecnie na mój koszt. Obliczyłem, że w ciągu dwudziestu czterech godzin wypali się gazu za dwa szylingi, co przewyższa o sześć pensów moją pensję. Pojmuje więc pan, że im dłużej przeciągnie się podróż, tym...
Czy Fix zrozumiał historię z gazem? Trudno przypuścić. Nie słuchał go więcej i układał w myśli plan działania.
Przybyli wreszcie na rynek. Fix pozostawił tu swego towarzysza i upominając go, aby się nie spóźnił na statek, sam udał się spiesznie do konsula. Teraz, kiedy nabrał pewności, że jego przypuszczenia są trafne, odzyskał swą zimną krew.
— Panie — rzekł do konsula — nie mam już najmniejszej wątpliwości co do tego pana. Chce uchodzić za dziwaka, który ma zamiar odbyć podróż dookoła świata w osiemdziesiąt dni.
— Ależ to przebiegły jegomość! — odparł konsul. — Zamierza powrócić do Londynu, wymknąwszy się z rąk policji wszystkich części świata.