— Więc, panie Ralph — zapytał Thomas Flanagan — jak stoi ta sprawa z kradzieżą?

— A nic — odrzekł Andrew Stuart. — Bank już nie zobaczy swoich pieniędzy.

— Jestem przeciwnego zdania — odparł Ralph. — Sądzę, że uda nam się schwytać złodzieja. Inspektor policji rozesłał swoich najzręczniejszych ludzi do wszystkich portów Ameryki i Europy, będzie więc trudno temu jegomościowi wymknąć się z ich rąk.

— Czy istnieje rysopis złodzieja? — spytał Andrew Stuart.

— O, za przeproszeniem, to nie złodziej — odrzekł poważnie Gauthier Ralph.

— Jak to, nie złodziej, człowiek, który zabrał pięćdziesiąt pięć tysięcy funtów15?

— Nie, to nie złodziej — zaprzeczył Gauthier Ralph.

— A zatem to przemysłowiec — wtrącił pan Sullivan.

— „Morning-Chronicle” zapewnia, że jest to osoba z towarzystwa.

Odpowiedź ta wyszła z ust Phileasa Fogga, którego głowa w tej chwili wynurzyła się z masy nagromadzonych gazet.