— O ważnych rzeczach! — zawołał Obieżyświat, sącząc ostatnich kilka kropli pozostałych na dnie szklanki. — Dobrze, pomówimy o tym jutro. Dziś nie mam czasu.

— Niech pan zostanie — odparł Fix. — Tu chodzi o pańskiego chlebodawcę.

Po tych słowach Obieżyświat spojrzał uważnie na swego towarzysza. Wyraz twarzy Fixa wydawał mu się dziwny.

— Cóż ma mi pan do powiedzenia? — spytał Fixa, kładąc mu rękę na ramieniu.

— Czy pan odgadł, kim ja jestem?

— Tam do licha! — uśmiechnął się Obieżyświat.

— Otóż chcę wszystko wyznać!

— Teraz, gdy ja już i tak wiem wszystko. O, to nie było mądre, mój panie!... Ale wszystko jedno, nich pan mówi. Dodam tylko, że ci panowie na próżno narażali się na koszty.

— Na próżno! — rzekł Fix. — Jak widać, nie zna pan wysokości sumy.

— Ależ znam! — odrzekł Obieżyświat. — Dwadzieścia tysięcy funtów.