Był to ostatni mój krzyk; usta napełniła mi woda; ciężar bezwładnego ciała ciągnął mnie w przepaść...

Nagle silna dłoń pochwyciła mnie za suknie i szybko wyciągnęła na wierzch; usłyszałem, tak, usłyszałem następujące wyrazy:

— Niech wesprą się na moim ramieniu to będzie im daleko wygodniej płynąć.

Uchwyciłem za rękę mego wiernego Conseil’a.

— To ty! — zawołałem — Ty!

— Ja sam — odpowiedział Conseil — na rozkazy.

— Wstrząśnienie wyrzuciło cię razem ze mną do morza?

— Bynajmniej. Lecz ponieważ jestem u nich w służbie, poszedłem za nimi.

Poczciwy chłopiec uważał to za rzecz bardzo naturalną.

— A fregata? — zapytałem.