— Co się stało, to się stało — zauważył sir John. — Przede wszystkim trzeba się dowiedzieć, czy zgubił rejestry, czy mu je ukradziono? Czy panu kto ukradł rejestry? — zapytał, zwracając się do Palandra, który w niemej rozpaczy rzucił się na ziemię i pięściami walił po głowie. — Mówże pan! Czy cię okradziono?

Palander kiwnął potwierdzająco.

— A któż je skradł, może Makololowie?

Palander pokręcił głową na znak przeczenia.

— Więc Europejczycy?

— Nie — odrzekł matematyk przytłumionym głosem.

— A wiec któż? I gadajże do kroćset diabłów, ty głupcze! — krzyknął Strux, przyskakując z pięściami zaciśniętymi.

— Pawiany!

Pomimo okropnych skutków dla całej wyprawy, jakie zgubienie rejestrów pociągało za sobą, uczeni z wyjątkiem Struksa o mało nie parsknęli śmiechem. Palandra okradły małpy!

Buszmen objaśnił, że podobne wypadki zdarzały się często.