Dzieci w śmiech. Obrażalska już chciała się obrazić, ale spojrzała niechcący na tasiemkę. Spojrzała i czym prędzej się roześmiała, trochę krzywo, ale roześmiała się.
— Żebyś wiedział, że święto! — zawołała. — A jakie, to już moja tajemnica.
— Jaka tajemnica? Powiedz. Tylko mnie powiedz. Na ucho.
Ale Obrażalska nie chciała powiedzieć.
Przez wszystkie lekcje nie obraziła się ani razu. A wieczorem mama rzekła do tatusia:
— Naszą córkę jakby kto3 odmienił. Nie pokłóciła się ani razu z dziećmi na podwórzu.
— Dałby Bóg, żeby z tej głupoty nareszcie wyrosła — westchnął tatuś.
Tego dnia Cudaczek-Wyśmiewaczek był bardzo głodny. Burczało mu w pustym brzuszku jak nigdy.
Na drugi dzień burczało mu jeszcze głośniej. W gardle mu zaschło od ciągłego szeptania:
— Obraź się! Obraź się!