I z całej siły przytrzymuje napęczniały brzuszek.
Jakby kto chciał zebrać wszystkie historie pana Byle-jak, to musiałby napisać osobną książkę. Toteż Cudaczek był pewien, że przesiedzi tu kilka lat i nigdy nie zazna głodu.
A tu na Wielkanoc — nieszczęście!
W pierwsze święto mama powiedziała:
— Wiecie chłopcy, przyjdzie dziś ciocia z Włodziem. Włodzio już zdrów po odrze.
— Pysznie! — ucieszył się pan Byle-jak.
Wtem ktoś zadzwonił do drzwi.
— To pewnie Włodzio! — woła pan Byle-jak i pędzi do drzwi. Cudaczek też ciekawie wysuwa główkę jak cebulkę spod kołnierza i... Cudaczkowi robi się słabo. Wchodzą jego znajomi: pan Beksa ze swoją mamą.
— Gwałtu! Ratujcie! — krzyczy Wyśmiewaczek i rzuca się do drzwi.
Ale drzwi już zamknięte. Więc Cudaczek daje ogromnego susa w górę i buch! przez dziurkę od klucza. Tylko mignęły jego cienkie nóżki i już był za drzwiami.