Cudaczek już ręce zacierał.

— Teraz ten chłopak wpadnie w złość. A ja będę się śmiał! Będę się nareszcie śmiał!

Ale chłopak usiadł sobie spokojnie pod drzewem i zawołał:

— A to sobie stój, uparciuchu!

Więc osioł stał w słońcu. Muchy się zleciały i zaczęły mu dokuczać.

Osioł opędzał się ogonem, potrząsał łbem. Wreszcie zadreptał niecierpliwie i obejrzał się na chłopaka.

— Stój! — krzyknął chłopak.

Jak osioł usłyszał: „stój!”, to od razu ruszył z miejsca.

— Prr! Stój! — krzyczał ogrodniczek i śmiał się w kułak.

Ale osioł ruszył truchcikiem, aż się zakurzyło za nim. Chłopak śmiał się głośno i biegł za wózkiem.