Poczerwieniał, tupnął nogą i cisnął szybowiec w krzaki, a sam poszedł do domu.

— To zepsuty szybowiec! — krzyczał.

— Oho — szepnął wiatr — coś mi się zdaje, że tu znajdę Cudaczka-Wyśmiewaczka.

I poleciał za Chwalipiętą. Zajrzał mu za kołnierz i nie znalazł. Zajrzał do kieszeni. I tu nie ma Cudaczka. Dmuchnął Witkowi we włosy, nie ma.

— Co to jest? — zdziwił się wiatr. — Przecież z tego Chwalipięty Cudaczek miałby sto pociech!

Poleciał wiatr w górę gonić obłoki.

Oo? Co to leci za nim? Ptak, nie ptak? Samolot? Taki maciupki?

Tak, to szybowiec Chwalipięty.

A na szybowcu? Co za licho małe jak igła?

Cudaczek-Wyśmiewaczek!