Fioletowy kontur grudniowego dnia?

Przyszłam tu, żeby oddychać.

Są mali tancerze w kropli rzecznej wody.

Raje owadów za bramą ogrodu,

gniazdo w zgięciu ramion tamtej grubej sosny,

w gnieździe moich ramion mleczny oddech dziecka.

Lekko mieszkamy na wydechu świata,

jeden mrok dodany do drugiego mroku.

Usta przy policzku.

Policzek przy udzie.