Dobranoc

bo gęstnieją dźwięki.

soczyste szepty w liściach szczupłych brzóz,

ciemne się zbiera w zagłębieniach ciała,

nas porasta,

nam odejmuje słowa ku uciesze dłoni,

bo żywe tłoczy się w parterze i węszy,

głodne.

czas małych myśliwych o porożach w kształcie gałęzi.

ciemne nas wypełnia aż po marginesy,