Czemuż nie? tych skrupułów czas by już postradać.

krzyczy

Portret Szambelanowej; patrz jak wdzięków wiele!

Kochałem ją serdecznie, całe dwie niedziele.

Wyjmuje duży pierścień z włosów i przypatruje się

Już zapomniałem, czyje te włosów pierścienie;

Ha, ha, pułkownikowej, oj, ta się szalenie

Kocha we mnie, ja zaś jej nie lubiłem wcale,

Co to były za szlochy, narzekania, żale;

pokazuje drugi portret