Dziwić się nie należy, jeśli Starościna,

Nie rozumie po polsku; nie jej to jest wina,

Ale tych raczej, co jej dali wychowanie,

Co wytworności dzikiej powziąwszy mniemanie,

Gardząc własnym językiem i rodem, i krajem,

Chowają dzieci polskie francuskim zwyczajem,

I taką na nie baczność od kolebki łożą,

Że mamki i piastunki z zagranicy zwożą.

Któż ich do dalszej nauk doprowadza mety?

Madam, co we Francji robiła kornety,