Co to za miłe, wdzięczne i skromne stworzenie!

Słodycz, dobre skłonności natura w nią wlała,

W oczach naszych w urodę i cnoty wzrastała.

Kocham ją jak mą córkę.

STAROSTA

Dobra z niej dziewczyna,

Lecz prawdę mówiąc, zawsze wolałbym mieć syna;

Ta, wziąwszy posag, Bóg wie dostanie się komu,

Z syna przecię i pomoc, i wygoda w domu,

Bo czy to w Trybunale sprawę poforsować,