Latać godzin kilka,

I jednego nie ruszyć zająca ni wilka,

To ostatnie nieszczęście.

postrzegając Teresę

Niech pani daruje.

Że się przed nią w zbryzganym fraku prezentuję!

Wraz stąd lecę, i włożę ciemny wigoniowy:

Oczy jej już mi słodzą niepomyślne łowy,

Ale biedny kasztanek!

TERESA