Dobranoc. Widzisz, jak mnie przykuwa rozmowa z tobą, wszelako powinna bym być w łóżku. Nie bardzo się dostrajam do skwapliwości, z jaką opuściłeś mnie dziś rano.

List CLXXXIII

Piątek, luty 1776

Och, Boże, mylisz się, to nie ja jestem ci potrzebna! Ale mniejsza, skoro chcesz, będę czekała i spędzę z tobą wieczór; ale doprawdy, to znaczy poświęcić ci mój spokój. Żal mi go, ponieważ nie opłaci twojej przyjemności. Są dwie rzeczy w przyrodzie, które nie znoszą mierności, a ty sprowadzasz mnie do tej miary, której nienawidzę i która nie jest stworzona dla mej duszy.

Och! nieba, czemuż cię poznałam? Nie byłabym poznała wyrzutu i nie istniałabym już. I ot, spójrz, czym wypełniasz życie me i duszę! Nie czynię ci wymówek, ponieważ jestem zbyt pewna, że nie jest w twej mocy dać szczęście tkliwej duszy, ale wyrażam ci szczery żal z przyczyny straszliwej omyłki, którą popełniłam.

Odnieś mi list pani de Boufflers i moje.

List XXXIV

Wtorek, luty 1776

Odprawiam pana de la Rochefoucauld, aby ci odpisać. Twoja dobroć, to żywe zainteresowanie wzrusza mnie niezmiernie, ale jeżeli uczucie, które masz dla mnie, jest ci przykre i bolesne, trzeba mi życzyć, aby ostygło, strasznym bowiem byłoby dla mnie wiedzieć, że cierpisz. Ha! obojgu nam trzeba mieć jeden i ten sam żal; dzień, który sprowadził nasze spotkanie, był to dzień bardzo złowrogi; czemuż nie umarłam w wilię!

Dzisiejszy dzień wypełniły mi boleści i, co bardziej niezwykłe, przygnębienie takie, jak nie wyobrażałam sobie, aby się mogło kojarzyć z równie żywym cierpieniem.