Och, brakowałoby jeszcze dla dopełnienia mego okropnego losu, abym zaczęła żałować tego, czego nie mogę już zachować ani wstrzymać!
Bądź zdrów, drogi, proszę wiadomości.
List CLXXXVL
Piątek, wpół do jedenastej, marzec 1776
Nie mogłam ani czytać, ani pisać, ani dyktować o ósmej, kiedy dostałam twój bilecik. Miałam napad kaszlu i boleści, który dozwolił mi otworzyć twój list dopiero za godzinę.
Dziś rano boleści wymogły się w takim stopniu, że groziło mi zapalenie: wszystkiego próbowałam, aby osiągnąć ulgę, a w czasie tego napadu, rozumiesz, że drzwi moje musiały być zamknięte.
Arcybiskup Aix i dwie inne osoby przybyły na długo przed tobą. Och, dobry Boże, czemuż miałabym ciebie wykluczać? Dlatego, że nie byłeś wczoraj? Tego rodzaju odruchy, myśli, przychodzą jedynie wówczas, kiedy się ktoś czuje kochanym, a zwłaszcza kiedy oczekuje czegoś miłego; w moim zaś stanie nie ma o tym mowy: wzdycham jedynie do ulgi.
Dobranoc tedy: położę się. Nie przychodź jutro rano, drzwi będą zamknięte do czwartej dla wszystkich bez wyjątku. Nie jestem już panią swoich cierpień, zawładnęły mną; poddaję się. Nie sądź z tego, że nie mam ochoty cię widzieć; ale do rozpaczy mnie doprowadza ten smutek, w jakim spędzasz wieczór tutaj, podczas gdy gdzie indziej otaczają cię wszelkiego rodzaju przyjemności. Żadnych poświęceń, mój przyjacielu; chorzy nie pragną takich wysiłków, tak mało im one dają!
List CLXXXVII
Piątek, szósta wieczór, marzec 1776