Nocnej przechadzki... Jako mgliste mary

Szła po murawach i drżąca, i cicha:

A płomyk świecy przez różowe szpary

Białych paluszków, jak z róży kielicha,

Błyskał i gasnął, to błyskał, to gasnął.

Zbudził się ptaszek w osinach i zasnął,

Tak cicho przeszła wietrznymi poloty,

Tak cicho przeszła... Ćmy wianeczek złoty

Zwinął się, leciał nad dziewicy głową.

Stanęła... słucham... ona ciche słowo