BALLADYNA

A kiedy z powrotem?

GONIEC

Burza go w bliskim zaskoczyła lesie.

Konie ognistym przerażone grzmotem

Grzęzły po bagnach; sosny się jak trzciny

Gięły z okropnym hukiem i łoskotem.

Nie można było dotrzeć do zamczyska,

I pan graf czeka w pustelnika celi,

Aż się ta burza wygrzmi i wybłyska.