Idź... potępiona — odnieś, skąd przyniosłaś

Ten dzbanek pełny czegoś, co się rusza,

Jak to, co w grobie. — Czy powieszonego

Na zamku wieży przed latami trupa

Cień padł do sali i stoi na nogach

Nie oddychając... — O! precz... widmo białe

Zarżniętej —

Cień znika.

PIERWSZY ZE SZLACHTY

Jaka woń malin! czujecie?