Jak zaćmionego słońca tajemnicza

Zieloność — bladzi staniemy przed panią.

KILKU

Okropna ciemność.

Wchodzi Strażnik wieży.

STRAŻNIK

Nad blaszaną banią

Królewskich zamków, skąd w niebo wytryska

Igła złocona, okropne chmurzyska

Wkoło się czarnym owinęły wiankiem