Oddała księdzu Markowi papiery

Schowane bardzo tajemnie w sukience,

Potem zaczęła śpiew o sobie szczery; —

Słów jej nie kładnę wszystkich, bo przekręcę,

Albo bym musiał kłaść po kropkach kropki,

Bowiem ta nimfa mówiła jak chłopki.

Z płaczem mówiła: jak w dębową szafę

Wlazła przed wrogów okrutnych pogonią,

Jakie tam miało być z niej auto-da-fe378,

Jak nie pamiętał nikt i nie dbał o nią. —