Że czasem jak wąż pośród ruin syka,

Czasem podobna do aniołów swaru,

Gdy błyskawicą letnią się odmyka

Niebo, i znów się zasuną płomienie

Na dziwny duchów świat, skąd szło westchnienie.

A jednak gdyby twoja o! młodości,

Żelazna niegdyś wola, dumna, twarda;

Gdybym nad sobą miał więcej litości,

Gdyby mi nawet w krew nie przeszła wzgarda

Tego, co teraz jest i co w przyszłości