Gęściejsza przed nim i za nim wstawała.

W tej mgle... któremi już byli okryci,

Zaczęły polskie szyki rzucać pole,

A nie gonieni byli i nie bici

I poszli zaraz, jedni na Podole,

Drudzy — już boju z Kozakami syci —

Do Turczech615... Ja zaś tu sobie pozwolę

Wytchnąć... i koniem myśli jechać mimo

Tej mgły... gdzie znachor został się z Hudymą.

VII