O! gdyby takie, z listków róż robione

Sylfów trzewiczki padały mu w oczy...

Pewnie by krzyknął: niech w różach utonę,

Niech mię zakryją, niech mnie blask zamroczy!

Ale ogromne babusze, czerwone,

Jak ogień albo grad, co żyto tłoczy,

Albo pioruny z alpejskich obłoków,

Albo też chmura latających smoków,

Z dołu i z góry krzyżują się, lecą —

Świata nie widać, słońce nawet ćmi się.