Pod katolicki też nie biorą hebel

Mądrości; lubią wiersze pełne słońca

I poematy trwające bez końca.

Wniesiono więc ryż i przyszły śpiewaki;

A pan Borejsza do Abdulewicza:

„To polityki wielkie te sobaki!

Nie chcą od razu nam trzasnąć, jak z bicza;

Co odpowiedzieć myślą na list taki.

Ja zaś z mojego pokażę oblicza,

Że nie dbam o nich; lecz proszę Acana,