I miał ją prawie na swoim kołpaku;

Myślał Borejsza, że mu się ukłoni,

Lecz nie zdjął czapki. Potem jak na ptaku,

Na koniu swoim, który rżał do koni,

Na bliskie piasku odleciał pogórze

I stanął w pyłu złocistego chmurze.

Tak uleciawszy od rycerzy kawał,

Pyłem omglony złocistego blasku,

Znak pożegnania wzniosłą ręką dawał;

Kiedy się wojsko już grzebało w piasku,