Bijąc o ściany białe, lekko wschodem różowe,

Sprawowały te szmery bolesne i prorocze...

A chata świeciła się na kształt złotej pochodni,

Właśnie jak gdyby zleciał jaki anioł przedwschodni

I stanął na zieleni. A dalej mgłami siny

Gaik, który otaczał szmaragdową lewadę990;

A około gaika malwy i georginy,

Jakbyś gwiazd aniołowych zapaloną gromadę

Widział w cieniu — tęczami gaj opasywały,

Ptactwo dzwoniło w lutnie — i kaskady grały.