Do Zygmunta1

Żegnaj, o żegnaj, archaniele wiary!

Coś przyszedł robić z moim sercem czary,

Coś w łzy zamienił jego krew czerwoną,

Wyrwał je z piersi, wziął we własne łono,

Ogrzał, oświetlił, by nie poszło w trumnę,

Ani spokojne mniej, ani mniej dumne...

Więc gdzieś daleko, u boskiego celu,

Chwała dla ciebie, o serc wskrzesicielu,

A dla mnie pokój, dla ducha i kości,