Pod tajemnicą jakoby spowiedzi,

Żem szlachcic, w proste posłany żołnierze

Za rewolucją, że tu we mnie siedzi

Polska; że tutaj przybyłem sekretnie,

Abym się pozbył jednego ciężaru,

Który przez czasy mnie dziesięcioletnie

Dręczył i na kształt straszliwego czaru

Myśl moją ciągle wypijał z płomienia,

Serce mi z ognia mojego wyniszczał...

Proszę cię, księże, byś z tego pierścienia...