IDALIA
nie spostrzegając Rzecznickiego.
O! jak tu miło! drzewami ciemnymi
Pozasłaniane okna — piersią chwytam
Powietrze pełne kwiatów...
Zobaczywszy Rzecznickiego.
Co?! Pan u mnie?
RZECZNICKI
Pani, pod samym jej domem... wypadło
Do Niej zajechać...
nie spostrzegając Rzecznickiego.
O! jak tu miło! drzewami ciemnymi
Pozasłaniane okna — piersią chwytam
Powietrze pełne kwiatów...
Zobaczywszy Rzecznickiego.
Co?! Pan u mnie?
Pani, pod samym jej domem... wypadło
Do Niej zajechać...