Astarte!... o ty, bez lauru na skroni

Nieznanego tu ducha Beatricze,

Którą porwałem i aniołom niosę,

Chodź, chodź! i w Madonn się wpatruj oblicze

I w zachwyceniu świętem daj pod kosę

Miesięczną śmierci cichej twoję głowę!

Co mówię? — na niej stań, jak na miesiącu,

A on skrzydlaty z nami w światy nowe

Uleci — i w słońc ognistych gorącu

Postawi czoła nasze na granicy