Smutni dziś wszyscy! Dianka — tak blada,

Jakby opłatek, wzdryga się gwałtownie

I drży jak w febrze i z nóg, zda się, pada;

Papa nie mówi anegdot, a mama —

Kiedy spojrzałam na nią: tom się zlękła!

Taka przy oczach szafirowa plama

I taka wielka łza w jej oczach pękła

I taka twarz się wydaje stroskana!...

Wbiega do pokoju JAN.

Ach! jakiś Baszkir! Baszkir! ach! w drzwi wpada!