Do mózgu sztylet wbija...

Jezus! Maryja!

wymawiając ostatnie słowo, pada bez czucia krzyżem na bagnecie u drzwi sypialnego cara pokoju

Car wychodzi z sypialnego pokoju z lampą nocną w ręku

CAR

Słyszałem jakiś stuk i czułem we snów burzy,

Jakby mię ktoś za gardło cisnął szarfą.

Czułem, co niegdyś ojciec mój, lecz czułem dłużej.

Czyż zawsze sen ma być sumnienia harfą,

Po której grają wichry strachu?... Idźmy. —