Nie wyjdę z niego... Mogłem być czymś... będę niczem...
SCENA II
Ogród. — Lipowe aleje krzyżują się w różne strony — wśród drzew widać dom opuszczony z wybitymi oknami... Jesień — liście opadają — wietrzno... Kordian i Laura zsiadają z koni, przy których Grzegorz zostaje, i wchodzą do alei... Długo nic do siebie nie mówią
LAURA
z uśmiechem na pół szyderczym
Czemu Kordian tak smutny?
Kordian patrzy na nią oczyma zamglonymi — i milczy
Znalazłam dziś rano
W imionniku wierszami kartę zapisaną,
Poznałam rękę, pióro — o! nie, raczej duszę...