Szła nad lasami i leciała dołem
Nad chaty jako komeciana miotła;
Tęcze ją ciągłym oskrzydlały kołem;
W słońcu girlandy niby z kwiatów plotła
I na powietrze rzucała niedbale
Perły-jaśminy i maki-korale.
XVIII
Błękit się cały zdawał uśmiechniony,
Pełny języków złotych niby fala;
Jak atłas, który bierze różne tony