Lecz szaty jeden fałd wiecznie mi stawią
W oczach pamięci duchy... i z białymi
Nóżkami do mnie te kwiaty idące
Jak dwa tęczowe na ziemi miesiące.
LIX
A ja gdzieś w głębi, do granitnej nory
Schowany, niby kłąb piekielnych duchów
Wyzwany światłem w ohydne kolory,
Jak zbiorowisko członków i łańcuchów,
Skrzydły zjeżony, jak piekielne twory