Mając cały świat pod nami

W zatrwożeniu i podziwie,

Teraz otwierali sami,

Wpuszczając tam nasze wrogi?

Ażeby ten lud ubogi

Chrześcijański a gorący

Z miasta wychodził płaczący,

Z dobytkiem, z całą rodziną:

A my, na te łzy, co płyną,

Patrzalibyśmy, gnąc szpady?