Tyle ma dumy i wzgardy,

Że niepomny własnej siły,

Kiedy go stal z dziecka krzykiem

Zdradzi i dotknie pilnikiem

I o królestwo zalęka,

W drobne rozpada się pyły,

W proch się rozpada i pęka,

A biednej stali nie niszczy...

Taka więc szlachetność błyszczy

Wszędy w królewskich sumieniach,