Nie odmówię twej prośbie, lecz zamiaru bronię,

Weź te kwiaty, lecz kwiaty niegodne ołtarza.

Henryk wchodzi tajemnymi wschodami i staje za krzesłem Marii niepostrzeżony.

RIZZIO

Pani! Jestem twym paziem — Paź ciebie zaklina,

Daj mu ten wachlarz, powiew twojego wachlarza

Ma jakąś woń czarowną, woń, co przypomina

To gór szkockich powietrze; nieraz w kraj daleki

Przyniesie zapach róży, co ciebie otacza,

Wtenczas zamknę na chwilę złudzone powieki,