Szalony jesteś! Zgasić sumienie jak świecę?

Wpatrując się w głąb pokoju.

Patrz! Tam stoi, w posępnej ubrany żałobie,

Jak gdyby chciał wyjawić śmierci tajemnicę?

Milczący, krwawy, blady, woła mnie ku sobie...

Wszak mu sztylety ciało rozdarły na ćwierci?

A on wstał z grobu świeży, jak z kołyski dziecię.

NICK

O panie! Rizzio błaznów lubił całe życie,

Może więc przyszedł tutaj szukać ich po śmierci?