Twoje lica tak blade i ten wzrok rozwarty!
Śmieje się dziko z obłąkaniem.
Cha! cha! cha! To mi zmysły do reszty pomiesza.
NICK
Ten cień lepiej cię, królu, ode mnie rozśmiesza,
Więc go przyjmij za błazna — nigdy moje żarty
Z ust twoich nie wyrwały tak szczerego śmiechu.
HENRYK
Czego chcesz, Rizzio? Krwawe wskazujesz mi szaty?
Może ciebie zabiłem skalanego w grzechu?