Powrócę jeszcze myślą w rodziców mieszkanie.

Widzę tam, w końcu sioła, tę chatę ubogą,

Sczerniałe dymem ściany i obraz na ścianie;

A przy obrazie lampa, pies wrót chaty strzeże,

Nad chatą dąb spróchniałe podnosi konary.

O Boże! Widzę, widzę — tam mój ojciec stary

Na progu pług naprawia i mówi pacierze.

Oto matka ze łzami usiadła do przędzy,

Śpiewa pieśń jak przy mojej kołysce śpiewała.

O! któżby! Któż by sądził, że pod dachem nędzy